na samym wstępie swego listu chciałam powiedzieć, że od jednego dnia nie mogę zrobić kupy, czym doprowadzam do szału moją matkę. ona jest chisteryczką, nie zwracajcie na nią uwagi.
urodziłam się w listopadzie 2008 roku, nie podam dokładnej daty, bo mama karze mi hronić dane osobowe. byłam najbrzydsza z miotu (ceha jawna: złamany ogonek i brak jednego zęba) i zarobaczona (ceha tajna: zahowywałam się niby normalnie, a w dniu kiedy byłam sprzedawana, moja kupa udawała, że nie chodzi po pokoju), ale mama mnie i tak pokohała. mówi, że jestem bezzębną karlicą. musiała na początku durzo jeździć ze mną do weterynaża i trząść się, że miałam zastrzyki. ja też się trzęsłam. dlatego na razie nie hodzimy już do doktora. mam uraz
moją pasją jest gotowana wołowinka z ryrzem, ale zjem wszystko co mi dacie (najwyżej matka postrząta po mnie, jeśli mi zaszkodzi). lubię też czarną skórzaną kanapę oraz hauczeć na przechodniów o karzdej poże dnia i nocy. na początku nie muwiłam mamie, że lubię...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz